5 czerwca 2019
20 lutego 2019
Eros Ramazzotti w trasie koncertowej 2019
Eros Ramazzotti rozpoczął trasę koncertową. 55-letni włoski piosenkarz, autor tekstów oraz multiinstrumentalista odwiedzi 32 kraje Europy i zagra ponad 95 koncertów. 20 października zagra na Torwarze w Warszawie. Jest to rok szczególny dla włoskiego artysty - 35 lat temu rozpoczęła się jego wielka muzyczna przygoda w Sanremo. Podczas trasy wystąpi z zespołem w składzie: Luca Scarpa (pianino), Giovanni Boscariol (klawisze), Paolo Costa (bas), Giorgio Secco (gitara), Corey Sanchez (gitara), Eric Moore (perkusja), Scott Paddock (saksofon).
22 listopada 2018
Tam wciąż jest życie, nowe życie - recenzja "Vita Ce N'è" Erosa Ramazzotti
Eros Ramazzotti w swoim "Vita Ce N'è" daje nam porcję nowoczesnych brzmień, kompozycji bardzo dobrze "pomyślanych", okraszonych bogatą warstwą tekstową...
Album rozpoczyna szybszym tempem "Per il resto tutto bene", chociaż początek utworu jest spokojniejszy. Śpiew Erosa ubarwia chór w refrenie. Elektroniczne dodatki są tu subtelne, ale słyszalne. Miły dla ucha koniec z gitarą elektryczną. Klasycznie, a nawet najbardziej klasycznie dla muzyki Erosa Ramazzotti niesie nas tytułowe "Vita Ce N'è"...
Album rozpoczyna szybszym tempem "Per il resto tutto bene", chociaż początek utworu jest spokojniejszy. Śpiew Erosa ubarwia chór w refrenie. Elektroniczne dodatki są tu subtelne, ale słyszalne. Miły dla ucha koniec z gitarą elektryczną. Klasycznie, a nawet najbardziej klasycznie dla muzyki Erosa Ramazzotti niesie nas tytułowe "Vita Ce N'è"...
19 października 2018
"Vita Ce N'è" - Eros znów urzeka melodyjnością
Za nami premiera pierwszego singla i teledysku o tytule identycznym, co album - "Vita Ce N'è" od pierwszych nut przywołuje to, co w stylu Erosa Ramazzotti od ponad 20 lat charakterystyczne. Zapraszam na krótką recenzję.
Zacznijmy od warstwy tekstowej. Eros śpiewa oczywiście o miłości. "Czuję gorące słońce, jeśli będziesz moją energią, nigdy się nie zatrzymam, wszystko ma sens i składa się w jedno". Śpiewa też "Życie wciąż tam jest (życie nadal trwa), ty wiesz, odnowiona miłość, zbudujemy ją razem, nie ma jednego kierunku". Wśród gitar i melodyjnych riffów słyszymy delikatny fortepian, które nadają dynamikę refrenowi, forma umiejscowienia słów w pojedyncze oddalone lekko od siebie frazy wzmacnia przekaz i emocjonalną siłę. Elektronika tylko subtelnie ubogaca tło. Jest zatem klasycznie dla Erosa, jednak nie nudno i sztampowo, jak choćby w "Parla con me", które jest podobne, jednak pozbawione tej energii. Mamy lekkie chórki w tle niektórych fraz. W 2:08, a zwłaszcza w 2:26 gitara wprost okrasza uszy miodem, w odpowiednim momencie. Pięknie rozmyty koniec i echo, dają poczucie przedsmaku pięknych melodii, które nas czekają na płycie. Zastanawia mnie z kim przy tej płycie współpracował Eros i czy jest to ta sama ekipa, z które wyłamał się jedynie na NOI, mam na myśli głównie producenta.
Inna kwestia to teledysk. Od dawna uważałem, że Eros nie ma dobrych menadżerów i potencjał nie jest dobrze wykorzystany (wystarczy zobaczyć na nową stronę główną Erosa). Teledyski są sztampowe, jednak ten jest co najwyżej mierny. Marc Klasfeld to uznany i doświadczony reżyser (ponad 200 teledysków w USA). Rozumiem, że zapoznał się z tekstem i przyszła mu głowy para. Wyszło miernie - powtarzam się. Nie trzeba było jechać do Miami, by coś takiego wyreżyserować. To trwało pewnie kilka godzin. Ujęcia Erosa na tle białych budynków, to jedyny pomysł na umiejscowienie piosenkarza. Historia z parą przestępców to jak jakiś zlepek z fantazji 14-latki. Postrzelony wiking jest opatrywany ręcznikami przez ciemnoskórą dziewczynę. Jak widać nie trzeba nawet wyjmować kuli. Potem scena radości w łóżku, nawet nie mamy wyjaśnienia, co stało się z raną (pewnie miłość ją wyleczyła). Scena w sklepie i kolejny strzał. Nie przywiązujemy się do nich, po pierwsze to przestępcy, po drugie nie ma między nimi chemii. Gdyby taką prezentowali lub jakiekolwiek większe umiejętności aktorskie, pewnie byłoby trochę lepiej. Jednak tymi rzeczami zajmuje się reżyser. Jego pomysł jest po prostu sztampowy, kiepski, mizerny. Nie chcę krytykować dla samej krytyki, wystarczy zobaczyć teledysk do "Piu bella cosa" , by zobaczyć jak się powinno dostosowywać poziom pomysłu i realizacji do piosenki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
