Miło nam poinformować, że po roku znów odzyskaliśmy nasz stary adres - www.ramazzotti.pl. Wszystko wróciło do normy i po wpisaniu go w wyszukiwarkę już nie będą straszyć Was reklamy i niemądre napisy. Teraz zamiennie przez kolejny rok można stosować oba nasze adresy. Za całe zamieszanie sprzed roku jeszcze raz przepraszamy, dziękujemy też, że dołączacie do nas na "facebookowym" profilu. Plany rozwoju naszego serwisu są cały czas aktualizowane. Przez lata ogromna ilość treści tutaj zawierana powoli zaczyna nie mieścić się w ramach obecnej witryny. Dlatego też mamy w planach nie tylko nowy jej projekt, ale też przenosiny na lepszy i bardziej profesjonalny serwer. Wszystko jednak wymaga nie tylko nakładu czasu i pracy, ale też środków finansowych. Chcemy też zorganizować obiecany konkurs, w którym główną nagrodą będzie książkowa biografia Erosa Ramazzotti. Wszystkim życzymy miłych urlopów i wakacji.
29 czerwca 2011
9 czerwca 2011
Wakacje: Wyclef Jean w Krakowie
Nie to nie jest żadna zmiana profilu ani polityki strony. Informujemy wyłącznie o Erosie i wszystkim co się wokół niego dzieje. Koncertów Włocha w Polsce spodziewać się nie należy. Można natomiast pójść na koncert muzyka, który z nim współpracował. I o takim teraz wspomnimy - Wyclef Jean (wyprodukował "L'Aurora" na "e2") zagra w Krakowie. Spotkamy się?
Wyclef Jean – muzyk, autor tekstów, wokalista i kompozytor, nominowany m.in. do prestiżowej nagrody Grammy - będzie gwiazdą tegorocznych Wianków w Krakowie. Artysta wystąpi na scenie w zakolu Wisły pod Wawelem 25 czerwca. Wcześniej publiczność rozgrzeją: SOFA, The Poise Rite, PabloPavo oraz Marika.
29 maja 2011
15 maja 2011
Eurowizja: Włochy na podium, Polska (TVP) znów się kompromituje
Powrócili do konkursu Eurowizji po 14 latach i od razu zajęli drugie miejsce! Mowa oczywiście o Włoszech. Ale nie sam powrót był dla fanów i jury z Europy powodem do głosowania. Była nim sama kompozycja, której kompozytorem i wykonawcą jest Raphael Gualazzi. Muzycznie wykształcony w konserwatorium w Pesaro jako swą muzyczną drogę obrał klasyczne brzmienia soulu, bluesa i jazzu. Wczorajszej nocy "Madness Of Love" ujęło nie tylko wielbicieli brzmień z wyższej półki - występ doceniła cała Europa. W lutym tego roku z tą samą piosenką wygrał nagrodę dla młodego artysty w San Remo. Być może dla niego ten sukces, łącznie z tym wczorajszym, stanie się początkiem kariery na miarę Erosa Ramazzotti. Eurowizję wygrał zasłużenie Azerbejdżan melodyjną, nowoczesną balladą pop o, śpiewaną przez parę: Eldara Gasimova i Nigar Jamal.
Komentarz
A Polska? "Jestem" Magdaleny Tul zajęła ostatnie miejsce w naszym półfinale. Porażka nie jest niczym nowym, bo w ostatniej dekadzie prócz "Ich troje" i Isis Gee wszyscy przegrywali z kretesem. Tu po raz kolejny winna jest Telewizja Polska. Z roku na rok jury wybiera coraz gorsze składy polskich preselekcji (może się oczywiście tłumaczyć, że nie ma z czego wybierać). Jednak sama strzela sobie w stopę takim oto bezsensownym zapisem regulaminu: Wykonawca (solista, solistka) musi posiadać polskie obywatelstwo, a kompozytor i autor tekstu powinni posiadać polskie pochodzenie. Nie dość, że TVP nie potrafi odpowiednio zachęcić twórców do zgłaszania swoich piosenek (gratyfikacje finansowe, pomoc menadżerska w promocji utworu itp.) to jeszcze zamknęła drogę dla zagranicznych artystów chcących nas reprezentować. Rezultaty tych absurdów widać z roku na rok w półfinałach i prawdopodobnie w kolejnych latach kolejni wykonawcy z Polski będą odnosić następne porażki, poprzedzać je będzie zaś jazgot w stylu "tym razem będzie inaczej bo mamy super kompozycję". Łabędzi śpiew napędza stowarzyszenie OGAE Polska nie widzące jednocześnie potrzeby wpłynięcia na TVP w jakiś konkretny sposób, by sytuację zmienić. Są jednak skorzy do działania gdy nagle doznają iluminacji i forują ich zdaniem genialne kompozycje - vide ubiegłoroczny Marcin Mroziński ze swoim "rycerzem pawie pióro". Naciskali jury aż do momentu "wyciśnięcia" z nich dzikiej karty dla swojego faworyta. Potem w polskim finale wystarczy trochę pokrzyczeć przed występem ulubieńca i już gotowe. Na koniec po kolejnym zimnym prysznicu w półfinale wszyscy są zdziwieni, bo przecież taką mieliśmy "fajną piosenkę". W tym roku zdziwienie z kolei byli gospodarze po tym, jak nasza reprezentantka mając możliwość wybrała sobie pierwsze miejsce do występu. Niestety nie było w pobliżu nikogo z doświadczeniem (albo znajomością niemieckiego), by zadbać o dobrą pracę kamer, grafikę na telebimach i odpowiednie rady przed występem...
TZ
Subskrybuj:
Posty (Atom)
